Płynące obłoki i iluzja nauki

Tego ranka myję nad rzeką skrzynki do pakowania cytrusów. Kiedy zrobiłem sobie przerwę na płaskiej skale, moje ręce czują chłód jesiennej wody. Czerwone liście sumaków na brzegach rzeki odcinają się mocno od czystego,  niebieskiego nieba.

Jestem porażony nieoczekiwaną cudownością widoku gałęzi na tle jesiennego nieba.

W tej zwykłej scenerii zawarty jest świat wewnętrznego doświadczenia. W płynącej wodzie obecny jest upływ czasu, lewy i prawy brzeg, promienie słońca i cienie, czerwone liście i błękitne niebo: wszystko to pojawia się na stronach świętej, cichej księgi Natury. A człowiek jest tu wysmukłą, myślącą trzciną.

Zanim człowiek odkryje czym jest Natura powinien odkryć czym jest to „coś” , które pyta. Zaczynając pytać, można powiedzieć, że wpada w świat nieskończonych wątpliwości. Kiedy usiłuje uchwycić, albo dokładnie zrozumieć, co czyni go zadziwionym, i co go zdumiewa, ma dwa możliwe kierunki. Pierwszy kierunek, to przyjrzeć się głęboko sobie samemu, temu kto zadaje pytanie „Czym jest Natura”. Drugi kierunek jest badaniem Natury na zewnątrz człowieka. Pierwszy sposób prowadzi w dziedzinę filozofii i religii. Patrząc bez koncepcji nie jest czymś nienaturalnym widzieć jak strumień płynie z góry na dół, ale też można wtedy widzieć, że woda jest nieruchoma, a most przepływa przez nią. Jeśli jednak z drugiej strony podążamy według drugiego sposobu myślenia, cała scena jest podzielona na poszczególne kategorie zjawisk: woda, szybkość przepływu, fale, wiatr i białe obłoki. Wszystkie te poszczególne zjawiska stają się obiektami badań prowadzących do następnych pytań, które mnożą się w nieskończoność we wszystkich kierunkach – taka jest droga nauki.

Świat był prosty. Zauważałeś, że jesteś zmoczony rozpylanymi kroplami przez wodospad strumienia spływającego z góry. Lecz od pewnego czasu ludzie starają się naukowo opisać każdą spadającą kroplę i w ten sposób zostali pochwyceni w nieskończone piekło intelektu. Cząsteczki wody zawierają atomy wodoru i tlenu. Ludzie kiedyś myśleli, że najmniejszymi cząsteczkami są atomy, a następnie odkryli, że w środku atomu istnieje jądro. Teraz z kolei doszli do tego, że w jądrze atomu są jeszcze mniejsze cząsteczki. Wśród tych nuklearnych cząsteczek istnieją setki rozmaitych wariacji i nikt nie wie kiedy odkrywanie tego mikro świata może się zakończyć. Naukowcy mówią, że droga elektronów po orbitach atomów przypomina przelot komet wśród galaktyk. Dla fizyków atomowych świat elementarnych cząstek jest tak rozległy jak sam wszechświat. Astronomia ujawniła, że poza niezmierzoną galaktyką, w której przyszło nam żyć, istnieją niepoliczalne inne galaktyki. Zatem w oczach kosmologów nasza galaktyka staje się nieskończenie mała. Faktycznie ludzie, którzy myślą, że kropla wody jest czymś prostym, lub skała jest nieruchoma i martwa, są szczęśliwymi, nieświadomymi głupcami, ale naukowcy, którzy wiedzą, że kropla wody jest wielkim wszechświatem, a skała jest aktywną domeną elementarnych cząstek poruszających się względem siebie z szybkością rakiet są sprytnymi głupcami.

Patrząc bardzo prosto, ten świat jest realny i w zasięgu ręki. Patrząc w sposób złożony świat staje się straszliwie abstrakcyjny i odległy. Naukowcy, którzy badali skały przywiezione z Księżyca mają mniejsze pojęcie o nim, niż dzieci, które śpiewają: „Ile masz lat Panie Księżycu?”. Basho porównywał i opiewał cudowność Natury przyglądając się odbiciu Księżyca w pełni na powierzchni spokojnego stawu. Naukowcy, którzy udali się w przestrzeń kosmiczną i stanęli w swoich kosmicznych butach na powierzchni Księżyca odarli część jego splendoru, służącego milionom kochanków i dzieciom na całej Ziemi. Jak ludzie ci mogą myśleć, że nauka stanowi dobrodziejstwo dla ludzkości?

Początkowo w wiosce w której mieszkam zboże było mielone na kamiennych żarnach, które były powoli obracane ręcznie. Następnie wymyślono młyn wodny, który miał nieporównanie większą siłę od żaren, był postawiony na rzece, hamując szybkość jej przepływu. Nie wiele lat temu została tu skonstruowana prądnica, która zasila elektryczny młyn. Czy myślicie, że ta zaawansowana technologia pracuje dla dobra ludzi?

Aby zmielić ziarno na mąkę jest ono najpierw odarte z plewy, a następnie czyszczone, aby uzyskać białą mąkę. Oznacza to, że z ziarna jest oddzielana nie tylko łuska, ale też okrywa, która zawiera podstawowe witaminy i składniki służące zdrowiu. W rezultacie stosowania tej technologii, ziarno traci swoją wartość i staje się nie kompletnym pół produktem. Lekkostrawny biały ryż stał się w Japonii codzienną dietą pozbawioną wartości odżywczych, dlatego niezbędne stały się rozmaite dodatki.

Młyn wodny, oraz elektryczny młyn robią tą pracę, którą powinny wykonać zęby, żołądek i przewód pokarmowy, a w konsekwencji osłabiają te organy.

Podobnie jest z paliwem. Ropa naftowa składa się z ciał zwierząt i roślin przykrytych warstwami ziemi i przekształcone przez ogromne ciśnienie i gorąco. Ropa jest wydobywana gdzieś na pustyni, przesyłana do portu przez rurociąg, a stamtąd transportowana do Japonii i przerabiana na benzynę i olej opałowy w wielkiej rafinerii. Jak myślicie, co jest szybsze, dające więcej ciepła i wygodniejsze: spalać olej opałowy czy suche gałęzie cedru, lub sosny, które rosną wprost pod domem?

Paliwo jest tą samą substancją roślinną, tylko że olej jest o wiele droższy i przeszedł o wiele dłuższą drogę.

Obecnie stwierdzono, że ropa naftowa jest na wyczerpaniu, dlatego powinniśmy rozwijać energię atomową. Wydobyć surowiec uranowy, doprowadzić go do stanu radioaktywnego paliwa i spalić to w wielkim piecu nuklearnym nie jest tak łatwo, jak podpalić wiązkę chrustu zapałką. Co więcej, ogień z gałązek zostawia tylko popiół, ale po reakcji nuklearnej zostają radioaktywne odpady, które są niebezpieczne przez wiele tysięcy lat.

Te same zasady dotyczą uprawy ziemi. Przykładowo, aby uprawiać delikatny, gruby ryż na nawodnionych polach, w efekcie otrzymujemy roślinę, która jest łatwo atakowana przez insekty i choroby. Te sztucznie zróżnicowane mutacje ziaren rzeczywiście wymagają pomocy chemicznej i sztucznego nawożenia. Z drugiej strony, jeśli będziecie uprawiać nie wysoki, półdziki ryż w zdrowym otoczeniu, chemikalia będą zbędne. Jeżeli uprawia się zboże na polu głęboko uprawianym mechanicznie przez traktory i inne maszyny, gleba staje się uboga w tlen, jej struktura jest zniszczona, zniszczona jest jej fauna i sprzyjające bakterie, a powierzchnia ziemi staje się twarda i pozbawiona życia. Kiedy tak się już stało, pole musi być orane co roku.

W uprawie organicznej, gdzie gleba wytwarza się w sposób naturalny, nie ma potrzeby uprawy mechanicznej, ani nawet plewienia.

Jeśli żyjąca gleba jest dokładnie „wypalona” z materii organicznej i mikroorganizmów, niezbędne jest używanie szybko działających nawozów. Jeżeli użyjemy sztucznego nawozu, zboże rośnie szybko i jest wysokie, ale tak samo rosną chwasty. Wobec tego niezbędne stają się herbicydy niszczące niepożądane rośliny.

Zasianie razem koniczyny razem ze zbożem i wścielenie słomy oraz ściętych chwastów, które wracają do ziemi jako ściółka, zbiory będą bogate bez stosowania herbicydów, nawozów chemicznych, czy specjalnie preparowanego kompostu.  W agrikulturze jest naprawdę niewiele do zrobienia. Przygotowany nawóz, herbicydy, środki chemiczne i owadobójcze, mechanizacja – to wszystko jest zbędne. Jeśli jednak już doprowadziliśmy do tego, że te środki stały się konieczne, znowu odwołujemy się do pomocy nauki.

Od 30 lat udowodniłem na moich polach, że wielkość zbiorów naturalnych upraw jest porównywalna z uprawianymi metodą naukową. Jeżeli rezultaty tej nieinwazyjnej agrikultury są równie wysokie, a nakład pracy i inwestycji o wiele niższy, to gdzie możemy znaleźć dobrodziejstwo naukowej technologii?

"Rewolucja źdźbła słomy" Masanobu Fukuoka

Tłumaczył: Andrzej Młynarczyk

Comments are closed.

Aktualności

105
Unique
Visitors
Powered By Google Analytics
Subskrybuj Newsletter

Pokaz slajdów
Archives
Fotki
nastrucja orlik szczaw-krwisty szpinak-krzaczasty